WIOSNA TO DOBRY CZAS NA ZMIANY!

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmail
image_pdfimage_print

Wiosna nadeszła. Widać ją już wszędzie dookoła. Czujemy już typowe okresowe przesilenie, zmienia się również powietrze. Dla jednych wiosna jest powiewem świeżości i nowej energii, dla innych męczarnią związaną ze zmienną aurą i oślepiającym światłem. 

Jeśli czekałaś/eś z utęsknieniem na wiosnę jak ja, masz zapewne już całe naręcze pomysłów do wcielenia w życie w najbliższym czasie. Będę wstawać wcześniej, przeorganizuję życie aby w końcu zadbać o swoje zdrowie, zapiszę się na kurs językowy, będę więcej czasu spędzać  na dworze, znajdę pasję, bo przecież nie można tylko pracować i sprzątać w domu… Wiele jest wyzwań, wiele celów do spełnienia, wiele marzeń do realizacji. Najważniejsze by obrać cel i zacząć do niego dążyć. Ale czy rzeczywiście wcielamy w życie swoje myśli?

Życie bez celu mnie przeraża

Nie oznacza to, że każdy dzień powinien być skrupulatnie zorganizowany, a każda wykonana czynność odhaczana. Okazuje się, że sama droga do realizacji celu może stać się ważniejsza niż jego osiągnięcie. Nie zawsze jednak tak bywa. Rozumiem brak gotowości na zmiany. Sama dość długo przygotowywałam się do jedzenia bezglutenowego. Wynik badania i krótkotrwałe wykluczenie glutenu z diety potwierdziły potrzebę zastosowania eliminacji. Diagnoza nie została przyjęta ze spokojem, mimo wykształcenia dietetycznego i większej świadomości żywieniowej. Jak każdy, musiałam przeanalizować za i przeciw, rozważyłam połowiczne działanie czyli jedynie ograniczenie glutenu, musiałam również wziąć pod uwagę zagłębienie się w tajniki gotowania, bo ówcześnie nabyte umiejętności okazały się niewystarczające. Dodatkowo powiadomienie rodziny o nowym pomyśle, wydawało mi się dość kłopotliwe. Już i tak respektowali wykluczenie mleka czy cukru, za co jestem szczerze wdzięczna.

Wcześniejsze odstawienie mleka okazało się o niebo łatwiejsze, mimo że do tej pory wspominam smak owsianki gotowanej na mleku i nie będę mówić, że nie mam ochoty na jej zjedzenie. Życie bez mleka i jego produktów nie jest łatwe, ale wiem dlaczego to robię, wiem jaki cel osiągnę dzięki jego wyeliminowaniu, jestem również świadoma, że jeśli sporadycznie spożyję nabiał to nic mi się nie stanie. Nie wszyscy jednak są w tak komfortowej sytuacji jak ja. Nie oznacza to jednak, że postępowanie u osób nietolerujących pokarmy bez konkretnej diagnozy jest mniej istotne niż u osób z diagnozą celiakii lub nieswoistych zapaleń jelit. I u jednej i u drugiej grupy celem ostatecznym jest poprawa zdrowia i komfortu życia.

Dieta eliminacyjna to wyzwanie

Dieta eliminacyjna jest dużym wyzwaniem zarówno dla pacjenta, jak i dla rodziny czy otoczenia, w którym się on obraca. Nagle zwykłe wyjazdy rodzinne czy służbowe stają się specjalistycznymi wyprawami. Reorganizacji podlega nie tylko kuchnia, ale i codzienne życie. Koledzy w pracy muszą pamiętać, żeby nie częstować czekoladkami czy domowym ciastem, poszukiwanie dania obiadowego w obszernym menu podczas spontanicznego wypadu do restauracji po raz kolejny kończy się wyborem sałatki z oliwnym dressingiem i czarną kawą, a na długi spacer z małym alergikiem przygotowana jest wyprawka ze specjalnymi przekąskami. Oczywiście życie w większym mieście wygląda inaczej niż w mniejszym, gdzie jest często skąpy wybór lokali gastronomicznych czy dobrze zaopatrzonych delikatesów. W moim rodzinnym mieście od niedawna mogę znaleźć jedno miejsce, gdzie z radością mogę wypić dowolną kawę z mlekiem sojowym i nawet zjeść ciasto bezglutenowe. Szkoda jednak, że w ofercie jest jedynie mleko sojowe (które akurat ja mogę pić), a ciasto (myślę, że w większości jak nie wszystkie) zawiera mleko i jaja.

placki wege z karobem

krokusy

Wszystkie te trudności ostatecznie nie są ważne. Mogę sporządzić listę „cudownych” efektów diety eliminacyjnej, która (co podkreślam) została ustalona na podstawie obserwowanych objawów chorobowych oraz m.in. wyniku pokarmowoswoistych przeciwciał IgG, negatywnych różnych badań krwi (w tym zw z celiakią), prawidłowego wyniku USG jamy brzusznej. Co najważniejsze – włączenie diety w krótkim czasie przyniosło pozytywne efekty. Dodatkowo przeleczyłam organizm przeciwgrzybiczo i efekt podtrzymuję dietą o ograniczeniu cukrów prostych (mam już naturalnie niski próg słodkości) i drożdży oraz stosując co pewien czas terapię naturalnymi suplementami o działaniu przeciwgrzybiczym.

Co dokładnie uległo zmianie?

Będąc na diecie bezmlecznej, bezglutenowej, bezjajecznej, bezcukrowej, bez kakao i z ograniczeniem drożdży (jedynie chleb) zauważyłam:

– poprawę samopoczucia i wzrost energii (nie jest to pusty slogan),

– poprawa wyglądu cery (redukcja trądziku, który nie jest problemem jedynie nastolatków),

– ustanie problemów jelitowych (przelewania, wzdęcie brzucha, ból brzucha, luźny stolec),

– brak i/lub minimalne odczucie napięcia przedmiesiączkowego (PMS),

– poprawę kondycji włosów i paznokci (bez stosowania suplementów; ustanie rozdwajania się paznokci),

– poprawa wyglądu rzęs (wydłużenie i zagęszczenie),

– przesunięcie się talii (np. w odcinanych sukienkach lub żakietach) w górę mimo tego samego rozmiaru (urosłam?)  :-)

– brak porannej opuchlizny na twarzy,

– zmniejszenie się sińców pod oczami,

– brak łuszczącej się skóry za uszami i między palcami dłoni,

– brak swędzenia skóry (na ten efekt musiałam poczekać najdłużej).

Możliwe, że dopisać powinnam jeszcze kilka punktów. Te są dla mnie oczywiste i wystarczające, aby jako kobieta kontynuować dietę eliminacyjną. Jako dietetyk mogę wysunąć główny wniosek – jelita są zregenerowane, następuje lepsze trawienie pokarmów i wykorzystanie składników dostarczanych z dietą. Plusem, o którym nie można zapominać jest również szerokie zastosowanie dostępnych produktów, a dzięki temu duża różnorodność.

Jestem przekonana, że osoba, która dzięki swojej chorobie poznała swój organizm i potrafi rozpoznać symptomy związane ze spożyciem niedozwolonych pokarmów, a która poznała dobroczynne efekty odpowiednio dobranej diety eliminacyjnej, nie będzie chciała powracać do poprzedniego sposobu żywienia. Do takich osób i ja należę. Osobiście zamierzam kontynuować dietę do końca życia, mimo przeciwności, trudności i ciągłego poszukiwania nowych rozwiązań.

Ponowne wprowadzenie produktów nietolerowanych, co zdarzało mi się już kilka razy, celem nawet sprawdzenia reakcji na nie (i utwierdzeniu siebie i innych, że warto kontynuować restrykcję), za każdym razem uderzało mnie ze zdwojoną siłą przez wystąpienie (niemal natychmiast) negatywnych reakcji, np. już po godzinie po zjedzeniu pszenicy występuje przelewanie w brzuchu i senność, po 3-4 dniach następuje pogorszenie cery, a bliżej okresu pojawia się burza hormonalna i typowe rozdrażnienie z poirytowaniem. Ostatecznie czuję się nieprzyjemnie, bez chęci do działania – kolokwialnie mówiąc: jak worek ze śmieciami. Wystąpienie etapu odchorowania jest obserwowane również u niektórych pacjentów, po zaprzestaniu stosowania diety eliminacyjnej, a im lepiej organizm jest oczyszczony, tym bardziej odczuwane mogą być tego skutki.

krokus

Cudowne jest jednak to, że istnieje zdrowe „lekarstwo”, że można sobie pomóc. Wiosna nadeszła, czas zastanowić się nad swoim zdrowiem i zadbać o siebie. Może właśnie ten okres, jest tym przełomowym, który zaowocuje na lata.

Nie wiesz od czego zacząć? Nie wiesz, czy problem nadwrażliwości pokarmowej dotyczy właśnie Ciebie? Głowa do góry! Na te pytania można znaleźć rozwiązanie! Zachęcam wszystkich do korzystania z pomocy dietetyka, który nie tylko jest specjalistą od odchudzania, wbrew powszechnej opinii. Należy pamiętać, że każda dieta eliminacyjna (i szczególnie ta) wymaga konsultacji ze specjalistą i powinna być prowadzona pod jego nadzorem, a każdy problem zdrowotny powinien być skonsultowany z lekarzem. 

Warto również wspierać się wzajemnie w stosowaniu diet specjalnych, korzystać z wiedzy doświadczonych osób z odpowiednią wiedzą, a nawet tworzyć grupy wsparcia w swoich miastach. Naprawdę warto, ponieważ im więcej osób działa lokalnie, tym większe zmiany zachodzą z korzyścią dla całego społeczeństwa, a tym samym zwiększa się komfort życia ogółu. Tak tworzone są trwałe zmiany, a wiosna jest dobrą okazją do podjęcia stanowczych kroków ku lepszemu.

WSZYSTKO JEST MOŻLIWE!

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *