CZY WIESZ DLACZEGO TYLE JESZ? #1

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmail
image_pdfimage_print

Psychologia żywienia jest fascynująca. Jedzenie zaspokaja wiele potrzeb, w tym emocjonalnych, dlatego też niejednokrotnie staje się ono przyczyną problemów, np. z nadwagą. Czasem jednak wystarczy uświadomić sobie, dlaczego postępujemy tak, a nie inaczej i że powinniśmy szukać pomocy także u psychologa czy terapeuty, a nie jedynie w gabinecie dietetyka. Po ostatnim kursie postanowiłam napisać kilka postów na temat psychologii żywienia: „Czy wiesz dlaczego tyle jesz?”

Jedzenie to nie tylko coś, co zaspokaja nasz głód. Mało kto tak naprawdę zastanawia się nad znaczeniem żywności w swoim życiu. A jest ono ogromne! I nie chodzi tylko o zdrowie. Opisem psychologicznego znaczenia żywności w życiu człowieka zajmowano się już w latach 70-tych ubiegłego wieku. Przeważnie, jak zapytam się dokładniej o sposób żywienia jednego czy drugiego pacjenta, uzyskuję informacje dość ogólnikowe: jem bo jem, jem mało a tyję, jem bo potrzebuję albo kiedy mi się chce, jem to co mi podano, nie zwracam uwagi na to co jem, coś tam mi podano, coś tam zjadłem/zjadłam. Czasem niektórzy przyznają, że zajadają stres. Inni śmiało mówią o tym, że żywienie jest ważną częścią ich życia. Jeszcze u innych, dojście do sedna nadwagi czy otyłości następuje dopiero po długiej i wnikliwej rozmowie. Czasem pojawiają się łzy, czasem chwilowa zaduma. Innym razem odkrywane są fakty, o których na co dzień się nie myśli, a mają znaczący wpływ na zachowanie. Następuje olśnienie.

Jedzenie to duża część naszego życia, dlatego niejednokrotnie należy przyjrzeć się sobie i naszym relacjom związanym z żywieniem, aby lepiej zrozumieć swoje zachowania, emocje i stosunek wobec żywności, a tym samym podjąć skuteczniejsze działania związane ze zmianami w diecie.

Jako dietetyk mam świadomość, że istnieje cienka granica między zdrowym odżywianiem a fiksacją na temat żywności, dlatego cały czas staram się, by żywienie nie kierowało moim życiem. Chociaż ma i tak wielki wpływ nawet na spotkania towarzyskie… Nie lubię przyznawać się do tego czym się zajmuję, kiedy siadam z innymi do stołu. Powoduje to blokadę, ocenianie własnego talerza, wywołuje żarty typu „może na dziś pani dietetyk nam da dyspensę”, co już zapowiada niezdrowe bądź nadmierne jedzenie. Co innego gabinet czy rozmowa na temat diety, a co innego spotkanie towarzyskie. Żywienie wpływa na nas w tak wielu sytuacjach…

Żywność jako złożony zespół znaczeń opisała Todhunter w 1973 roku:

„(…) pożywienie to prestiż, status i bogactwo (…). To środek komunikacji i budowania relacji interpersonalnych, (…) a także wyraz gościnności, przyjaźni, uczucia, dobrych stosunków sąsiedzkich, pocieszenia i sympatii w chwilach smutku lub zagrożenia. Symbolizuje ono siłę, sprawność fizyczną, zdrowie i powodzenie. Służy uzyskaniu przyjemności i zaspokojenia oraz przynosi ulgę w stresie. To uczty, obrzędy, rytuały, święta i tęsknota za domem, rodziną i „starymi, dobrymi czasami”. To wyraz indywidualności i wyrafinowania, środek autoekspresji i buntu. Przede wszystkim jednak to tradycja, zwyczaj i poczucie bezpieczeństwa (…).”

Znaczenie pożywienia wg Jane Ogden (2011):

Na podstawie wybieranej żywności można wysnuć kilka wniosków na temat tożsamości danej osoby. Pożywienie dostarcza również informacji o wewnętrznych potrzebach jednostki lub jej wewnętrznych konfliktach.

Rozszerzając schemat, szczególnie dotyczący poczucia własnej tożsamości:

Seksualność a pożywienie: niektóre produkty żywnościowe związane są z płciowością i seksualnością, jak np. afrodyzjaki, czekolada, awokado, figi, ostrygi. Pożywienie nadaje konkretną formę komunikatom dotyczącym kontaktów płciowych i symbolizuje jednostkę jako istotę płciową.

Jedzenie a odmowa jedzenia: jedzenie jest źródłem przyjemności, ale nieczęsto dla tych, którzy zajmują się jej dostarczeniem; niektórzy odmawiają sobie przyjemności z jedzenia, jednocześnie sprawując nad nim kontrolę (szczególnie dotyczy kobiet dbających o linię).

Poczucie winy a przyjemność: zjedzenie niektórych produktów (np. czekolady lub ciastek) wywołuje konflikt; jedzenie sprawia przyjemność, ale jednocześnie wywołuje poczucie winy po ich pożyciu.

Pożywienie a samokontrola: w ciągu kilku ostatnich dekad dieta stała się doskonałym narzędziem samokontroli; osoba anorektyczna jest skrajnym przykładem samokontrolującej się jednostki.

A w jakich sytuacjach sięgamy po żywność?

  • kiedy jesteśmy głodni i gdy chce nam się pić,
  • kiedy spotykamy się z przyjaciółmi,
  • kiedy wykonujemy czynności (oglądamy telewizję, uczymy się, w kinie),
  • kiedy nam się nudzi,
  • kiedy jesteśmy zestresowani,
  • kiedy chcemy sprawić komuś przyjemność,
  • gdy nie wypada nam odmówić,
  • kiedy nam coś smakuje,
  • gdy coś dobrze pachnie i/lub wygląda,
  • gdy jest nam smutno…

Sytuacji można wymieniać bardzo wiele. Nie bez przyczyny mówi się „Przez żołądek do serca”, ponieważ z jedzeniem wiążą się emocje, wspomnienia, smak dzieciństwa, ciepło rodzinnego domu, wspólne przeżycia, ciepło matczyne, itp. Nie do każdego jedzenie przemawia, ale w większości przypadków jedzenie jednak wiąże się z pozytywnymi emocjami. A w Polskiej tradycji chyba szczególnie. Wystarczy popatrzeć na stół, który ugina się pod ciężarem dań i mis w czasie świąt czy przyjęć. Polska gościnność wiąże się w dużej mierze właśnie z jedzeniem, piciem i biesiadowaniem. A częste spotkania mogą powodować nadmierne spożywanie pokarmów. Bo jak nie zjeść tego, i tego i jeszcze tego?

Jedzenie zaspokaja także wiele potrzeb

Ktoś się może zgodzić z tym bądź nie, warto jednak przyjrzeć się swoim emocjom i na zimno przeanalizować swoje zachowanie.

Przykładowo:

  • potrzeba nakarmienia kogoś, wspólne posiłki -> potrzeba miłości, więzi, kontaktów społecznych, opieki,
  • gotowanie dla innych, przygotowywanie posiłków ->  kompensowanie braku samorealizacji, niskiego poczucia własnej wartości,
  • jedzenie na zapas -> potrzeba bezpieczeństwa, potrzeba kompensowania uczucia niepewności i lęku,
  • wybieranie prestiżowego jedzenia -> potrzeba szacunku i uznania, podziwu, aprobaty społecznej,
  • i oczywiście potrzeba zaspokojenia fizjologicznych potrzeb jak głód i pragnienie.

Standardem jest (może nie w każdym przypadku), że mamy pytają często swoje dzieci o to, czy mają co jeść, dziadkowie rozpieszczają jedzeniem wnuki (co jest naprawdę poważnym problemem, gdy miłość przekazywana za pomocą jedzenia jest silniejsza niż rozsądek czy zalecenia lekarskie dotyczące stosowania diety leczniczej), a gotowanie kolacji dla kogoś jest wyrazem uznania i chęcią większej bliskości.

Żywność wiąże się także z odreagowaniem pewnych przeżyć: stresu, smutku, odrzucenia…

Ja, na przykład, dostrzegam to, że w stresie nie jem, ale gdy jest mi bardzo smutno, w chwilowej rezygnacji pozwalam sobie na jedzeniowe zapomnienie i potrafię użalić się nad sobą jedząc, np. pączka i zapijając go piwem. Cóż, ja też jestem człowiekiem :) Taki jednorazowy wyskok, który jednocześnie pozwala mi się odbić i poczynić dalsze kroki. Nie zdarza się to jednak nagminnie, a raz na kilka miesięcy! Jeśli w Twoim przypadku takie „wyskoki” są na porządku dziennym, przyjrzyj się dokładnie temu, co wywołuje takie zachowania bądź dlaczego sięgasz po jedzenie w chwilach smutku (gdzie jest przyczyna). Nie dopatruj się w swoim zachowaniu jedynie braku silnej woli…

Może się nagle okazać, że jesz o wiele więcej niż potrzebujesz, bo za pomocą pożywienia zaspokajane są Twoje potrzeby bądź są wyciszane lub pobudzane różnego typu emocje. W mojej ocenie praca z dietetykiem staje się w takich przypadkach niewystarczająca. Jest oczywiście możliwa, ale tym bardziej wymaga ona większego zaangażowania i siły ze strony pacjenta. Czasem warto na zimno ocenić swoje położenie i sięgnąć po dodatkową pomoc psychologa lub doświadczonego terapeuty, znaleźć dodatkowe oparcie.

A na koniec tego wstępnego postu – kilka ciekawostek, które wpływają na ilość przyjmowanego jedzenia:

  1. im większe talerze i sztućce są używane, tym większa ochota na jedzenie,
  2. z wysokich, ale wąskich szklanek jest wypijane średnio o 76% mniej płynów niż z niskich, ale szerokich,
  3. siedząc obok osoby która je wolno, można również zjeść mniej i wolniej,
  4. gdy na talerzu widać resztki tego, co zostało zjedzone, to zjadamy około 30% mniej,
  5. jeśli potrawy są kolorowe zjadamy nawet 85% więcej niż w przypadku gdy potrawy nie są zróżnicowane kolorystycznie.

Dlatego też oszukuje się mózg także w czasie jedzenia :) Podobnie jak sztuczny, wymuszony uśmiech ostatecznie powoduje polepszenie samopoczucia, tak odpowiednie naczynia mogą wpłynąć na ilość przyjmowanego jedzenia. Chińczycy, na przykład, wyprodukowali talerze z lusterkiem, aby imitowały większe porcje pokarmu. Użycie małych talerzy zapełnionych po brzegi, mają sprawiać wrażenie większych porcji, a picie z porozstawianych małych szklanek lub filiżanek, ułatwiają wypijanie odpowiedniej ilości wody w ciągu dnia.

Analizując psychologię żywienia ostatnio i ja doszłam do pewnych wniosków. Teoria „wszystko albo nic” jest mi jak najbardziej bliska, ale to już następnym razem :)

Pozdrawiam!

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmail

One thought on “CZY WIESZ DLACZEGO TYLE JESZ? #1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *