RZUĆ CUKIER W NOWYM ROKU – WERSJA HARD

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmail
image_pdfimage_print

Niemal każdy z nas lubi słodycze, jednak mało kto tak naprawdę lubi tę swoją „przypadłość”. Jedni chcieliby się uwolnić z cukroholizmu, inni pragną zadbać bardziej o zdrowie i urodę, jeszcze inni – schudnąć. Niezależnie od motywu, droga do osiągnięcia celu jest jedna – praca nad sobą. W poprzednim tygodniu pokazałam kilka podstawowych wskazówek jak ograniczyć w domu cukier. Jeśli jednak mamy poważny problem z łakociami, wypiekami cukierniczymi czy świeżutkim białym pieczywem – potrzebne będą konkretne cięcia, aby na dłuższą metę móc oswobodzić się z „nałogu”. Dla tych twardych z nas – wersja hard jak rzucić cukier.  

Tych z Was, którzy nie widzieli poprzedniego posta na ten temat, zapraszam na stronę tutaj.

Dlaczego tamtejsze zalecenia nie sprawdzają się w sytuacji uzależnienia lub silnej chęci spożywania słodyczy?

Słodycze to w głównej mierze węglowodany proste, które wpływają na organizm w różnoraki sposób. Często poprawiają humor (przynajmniej na początku po spożyciu), są też szybkim zastrzykiem energii, ale i zaburzają wiele procesów metabolicznych w organizmie, a w nadmiarze stymulują odkładanie się tkanki tłuszczowej, czy wpływają negatywnie na wątrobę (powodując z czasem jej stłuszczenie), trzustkę (przeciążając wytwarzaniem enzymów i hormonów) i mózg (który nie lubi węglowodanów).

Przez zaburzenie niektórych procesów w organizmie potrzebujemy niemal stałych dowozów cukru, aby utrzymać energię. Jesteśmy również niemal ciągle głodni (obserwujesz to u siebie?). A dodatkowo uzależniamy się od tych „łatwych” węglowodanów psychicznie, np. przez pocieszanie się słodyczami, słodkimi napojami/ koktajlami, co poprawia nam, w prosty i stosunkowo szybki sposób, humor.

W sytuacji silnego uzależnienia od cukru, możemy się także uzależnić od jego zamienników, aby mieć stały dowóz węglowodanów prostych i oczywiście odczuwać słodki smak.

Mam nadzieję, że rozumiecie ideę :) Aby uzyskać konkretny efekt w walce z cukroholizmem, musimy przejść taki swoisty detoks od słodkości, ale i od innych źródeł węglowodanów łatwo przyswajalnych, do których dołączyć można większość owoców oraz mąkę pszenną.

Dlatego, o dziwo, produkty z niej wykonane jak naleśniki, wypieki, drożdżówki czy bułeczki lub zwykły chleb pszenny również możemy określić jako słodycze. Węglowodany z mąki nie są może dokładnie tym samym co zwykły cukier, ale możemy je wspólnie określić jako węglowodany łatwo przyswajalne, czyli takie, które nie niosą za sobą nic więcej jak dużą dawkę energii, której nie jesteśmy w stanie  m.in. spożytkować.

Dla przykładu:

1 kromka chleba zwykłego (pszennego) zawiera około 13,6 g węglowodanów oraz jedynie 0,7 g błonnika pokarmowego, czyli większość węglowodanów jest łatwo przyswajalna (ponad 10 g = duża łyżka cukru)

Wyobraźmy sobie zatem ile tak naprawdę cukru (węglowodanów łatwo przyswajalnych) pochłaniamy, gdy zjadamy już nie kromkę chleba ale słodką bułkę bądź drożdżówkę? Dużo, prawda? Bo nie dość, że zjadamy węglowodany z oczyszczonej mąki, to dodatkowo spożywamy cukier dodany do masy wypieku i/lub do nadzienia.

Warto także przypomnieć o związkach niecałkowitego trawienia białka pszenicy, czyli peptydach gliadynowych, które dodatkowo wpływają na układ nerwowy jak narkotyki, a tym samym uzależniają, co również wpływa na naszą chęć spożywania produktów mącznych i wypieków pszennych. Dlaczego? Peptydy te mają budowę zbliżoną do opium i uważa się, że w ten sposób zaburzają pracę mózgu. Ich podwyższone stężenie obserwowane jest nie tylko u dzieci autystycznych, ale także u osób ze schizofrenią, psychozami, ADHD, depresją czy tikami.

Warto podkreślić, że zaburzenie trawienia białka zaczyna się już w żołądku, dlatego jeśli i u nas występuje podniesiony poziom peptydów w moczu, powinniśmy oprócz diety eliminacyjnej i uszczelniającej jelito wzmocnić żołądek, czyli zadbać o odpowiednie jego zakwaszenie.

Kilka słów na temat gliadomorfin można znaleźć w poprzednich postach dostępnych na blogu – zapraszam do zapoznania się m.in. z tym: „Jak bakterie jelitowe wpływają na trawienie pokarmów„.

Co zatem należy wyeliminować, aby skuteczniej wpłynąć na ograniczenie cukru w codziennym żywieniu i zerwać ten toksyczny związek?

Oprócz cukru, z codziennego żywienia należy zrezygnować także z oczyszczonej pszenicy (a zatem i produktów mącznych) oraz zamienników cukru (słodkich produktów) i ziemniaków. Takie ścisłe postępowanie powinno trwać przynajmniej przez miesiąc. Moim zdaniem (ja tak postępuję) warto w tym czasie również zastosować bardzo dobre probiotyki oraz naturalne suplementy przeciwgrzybicze (bądź jeśli jest wskazanie – leki), aby wspomóc jednocześnie regenerację jelita i odbudowę korzystnej flory jelitowej.

Na początku takiego detoksu może być paskudnie, dlatego jeśli detoks przebiega zbyt silnie (osoba silnie uzależniona od cukru może mieć dość poważne objawy odstawienia – obserwowałam u niektórych), lepiej (moim zdaniem) wprowadzić naturalne cukry (słodkie owoce, owoce suszone) i ksylitol w ograniczonych ilościach, oczywiście, aby złagodzić objawy. Czasem wystarcza kostka-pasek gorzkiej czekolady.

Z czasem należy jednak powoli, aczkolwiek systematycznie ograniczać słodkość w codziennej diecie. Jednocześnie pamiętamy, aby wykluczyć z diety produkty z jasnej pszenicy oraz produkty mączne jak makarony, bułki i drożdżówki, naleśniki, pierogi czy pyzy/ kopytka – mogą one stymulować chęć spożywania cukru i słodyczy. Mowa tu również o wyrobach z mąk razowych i bezglutenowych. Przez ten miesiąc czasu psychicznie powinniśmy nabrać dystansu od tego typu produktów, aby potem móc wprowadzić lepsze zamienniki i móc nad ich spożyciem zapanować.

Co zatem jeść?

  • Warzywa, awokado
  • Mięso/ ryby/ jaja/ owoce morza/ podroby
  • Owoce: jagodowe, żurawinę (niesłodzoną),
  • Tłuszcze naturalne: oliwa z oliwek extra virgine, tłoczony na zimno olej z awokado, tłoczony na zimno olej lniany, olej kokosowy, masło, masło klarowane/ ghee, smalec z gęsi lub inny (z dobrego źródła)
  • Kasze: grykę, jaglaną, amarantus, komosę ryżową, jęczmienną, pęczak, krakowską,
  • Płatki: owsiane, jaglane, amarantusowe, z komosy ryżowej, żytnie, jęczmienne
  • Mąki bezzbożowe jak np. kokosowa
  • Pieczywo gryczane na zakwasie lub żytnie na zakwasie
  • Orzechy/ nasiona/ pestki
  • Jeśli dozwolone: przetwory fermentowane mleczne (kefir, jogurt naturalny, zsiadłe mleko), twaróg wiejski
  • Jeśli dozwolone: rośliny strączkowe jak groszek, ciecierzyca, soczewica, organiczne tofu,
  • Mleka roślinne bez dodatku skrobi i syropów/ słodzików i inne produkty wegańskie
  • Naturalny ocet jabłkowy, ocet winny

Czyli naturalne, nieprzetworzone jedzenie ;)

Co Wy na to? Kto się odważy? 

Pozdrowienia dla Was :)

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *